fbpx

Podróż do Jordanii stanowiła część naszego pielgrzymowania po Ziemi Świętej. I choć już od pierwszych kilometrów po przekroczeniu jordańskiej granicy czuliśmy, iż jesteśmy w zupełnie innym kraju, wizyta w tej części Bliskiego Wschodu pozostała integralna wobec całej koncepcji jaką mieliśmy na ten wyjazd. Powiedzieć o Jordanii NIEZWYKŁA – to nic nie powiedzieć. Niesamowita, tajemnicza, magiczna.. …inna. Niemalże każdy dom, wioska czy wzgórze opowiadają tu historię minionych tysiącleci, często przejmującą i tragiczną. Odkrywanie świata i jego tajemnic jest zawsze łatwiejsze gdy podróżujesz z kimś kto Cię wprowadzi, oświeci, opowie. Mieliśmy wielkie szczęście, iż to właśnie ON nas oprowadzał – SALEM – nasz jordański przewodnik. Wychowany w Polsce (mama Polka), wspaniale rozmawiający w naszym ojczystym języku, rozumiejący nasze potrzeby i pragnienie zgłębienia absolutnie wszystkich tajemnic Jordanii w…. trzy dni. Trzy błogosławione dni pozwoliły nam odkryć wiele punktów z mapy Jordanii w tym te najważniejsze: pustynia Wadi Rum, Góra Nebo, Amman – stolica, cytadelę Dżabal Al-Qala’at, Madabę – cerkiew Św. Jerzego no i PETRĘ, bez której Jordania nie byłaby Jordanią.

Petra
Pustynia Wadi Rum
Góra Nebo

Pustynia Wadi Rum

Największa w całej Jordanii, leżąca wśród granitowych i zbudowanych z piaskowca skał. Nie ma (bynajmniej na naszym pielgrzymkowym szlaku nie spotkaliśmy) drugiego takiego miejsca na świecie gdzie mimo palącego z góry słońca można by TAK odpocząć. Odpocząć od własnych myśli, problemów, hałasów świata. Zapomnieć się na chwilę i wciąż powtarzać w myślach: „uszczypnij mnie, że nie śnię”, że jestem TU i właściwie to TU jest tak absolutnie nieziemskie, iż momentami nierealne. Nie bez powodów Hollywood przyjeżdża w to miejsce regularnie by kręcić najnowsze produkcje, których akcja np.: rozgrywa się w odległym kosmosie, na Marsie. Koralowy piasek parzy stopy, jedynie po to by uwiarygodnić, że naprawdę tu jesteśmy. Przejażdżka jeepami pozwoliła nam zobaczyć pustynię w głębi, poznać jej bezkres i niedające się opisać słowami piękno. W okresie prehistorycznym zamieszkiwana była przez wiele kultur, w tym głównie nabatejskich, które pozostawiły po sobie liczne ślady, petroglify czy malunki naskalne, które mogliśmy zaobserwować. Obecnie żyją na niej Beduini, koczownicze plemiona, mieszkające w namiotach z koziej skóry. Żyją po swojemu, wg własnych praw, tradycji i kultur, które kultywują i zachowują od pradawnych pokoleń a u których mieliśmy przyjemność się zatrzymać. 

Pustynia Wadi Rum
Pustynia Wadi Rum przejażdżka jeepami
Rajd jeepami po Pustyni Wadi Rum
Pustynia Wadi Rum
Przejażdżka na wielbłądach
Beduińskie taksówki 🙂

Z wizytą u Beduinów

Beduini mają „swoje” miejsca w różnych częściach pustyni,  najczęściej tam gdzie cień skalny pozwala skryć się przed słonecznym żarem. Otwarci na pielgrzymów, serdeczni, ciekawi – zagadują po swojemu, częstując herbatą. Jeden z naszych najmłodszych pielgrzymów nie bacząc na savoir-vivre, urzeczony jej smakiem wypił niemalże cały zapas. Śmieli się i żartowali parząc nowy gar z szałwią, cynamonem i kardamonem. Smak tej herbaty to smak Jordanii: niby wiesz, że herbata i znasz jej dodatki a posmak jaki zostawia jest niebywały i nie znajdziesz go nigdzie indziej. W 2011 roku obszar chroniony Wadi Rum został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Na herbatce u Beduinów
W takich dużych czajnikach parzona jest beduińska herbata
Sklep z beduińskimi pamiątkami
Takie cuda w beduińskim sklepie
Sklep z beduińskimi pamiątkami

Góra Nebo

Z tego miejsca biblijny Mojżesz zobaczył Ziemię Obiecaną, do której nie było mu jednak dane wkroczyć razem z plemionami izraelskimi i tutaj także umarł. Na szczycie znajduje się Sanktuarium Mojżesza z parkiem archeologicznym a samo miejsce jest czczone przez wyznawców religii abrahamowych tj żydowskiej, chrześcijaństwa oraz islamu. Widok z tej  góry – pozostaje ten sam jaki miał Prorok tysiące lat temu: oprócz bezkresu pustyni prawie nieruchome tafle wody, co jakiś czas zasnuwane ławicą mgły oraz niesamowity bezruch powietrza nadający górze aurę samotności i chęci wyrwania się z niej w bliżej nieokreśloną, tajemniczą (choć jak w przypadku Mojżesza – objawioną mu) przyszłość. To szczególne wrażenie potęguje brak większego ruchu turystycznego czy samochodowego do których w Ziemi Świętej już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Przejmujący bezkres przesądza o specyficznym uroku i wyjątkowej atmosferze tej góry.  

Góra Nebo – obelisk informujący o obecności Mojżesza na Górze Nebo
Sanktuarium Mojżesza na Górze Nebo
Wnętrze Sanktuarium na Górze Nebo
Krzyż upamiętniający wizytę św. Jana Pawła II na Górze Nebo w 2000 roku
Widok z Góry Nebo na Dolinę Jordanu

Amman

Trzymilionowa jordańska stolica, podzielona na część zachodnią – nowoczesną i wschodnią (stare miasto) wybudowana na siedmiu wzgórzach, wraz ze swoim zgiełkiem, hałasem i pospiechem przypomniała nam o cywilizacji. Pędzące samochody, korki uliczne a także ludzie spieszący do pracy, dzieci pokrzykujące do siebie nawzajem mówią nam jedno: życie toczy i tu i w Polsce szybko, wg praw nowoczesnego świata. Mimo tej obserwowanej z uwagą codzienności – sama stolica wraz z imponującymi nowoczesnymi już budowlami oraz niepowtarzalnymi krajobrazami, które ją otaczają, zasługuje by do niej zawitać i lepiej poznać. Na świecie jest wiele religii, ale tylko nieliczne są religiami „światowymi”. Tu w Ammanie mimo ogromnej przewagi muzułamnów (95%) nad chrześcijanami (5%) obserwujemy modelową i niespotykaną wręcz w krajach arabskich synergię życiową i religijną obu wyznań, czego najlepszym przykładem jest sam Salem, którego tata i bracia świętują własne przekonania w piątki a mama chodzi na msze święte w niedziele. Nikt i nigdy nie próbował nakazać jej zmiany swojego wyznania a nawet wg Salema i jego religii jest to zabronione.

”Religia tylko nas łączy i nigdy nie dzieli”… wybrzmiało z ust naszego przewodnika wprawiając nas wszystkich w nie lada zdumienie. 

Amman – stolica Jordanii

Cytadela Dżabal Al-Qala’t i pałac Umajjadów

W drodze do Cytadeli Salem opowiadał naszym pielgrzymom o najbardziej niezwykłej potrawie jordańskiej, jedynej spożywanej przez mieszkańców rękoma. Receptura Mansaf’u – bo o nim mowa pochodzi od Beduinów, a składają się na nią: arabskie cieniutkie placki chlebowe, jogurt~śmietanka z mleka koziego, ryż, baranina lub jagnięcina i typowe dla regionu przyprawy. Kluczem i esencją całego dania jest jameed, czyli właśnie ten odsączony jogurt~śmietanka kozia, w formie kulek, z którego potem przyrządza się bulion a następnie dusi się w nim mięso. Całość podają w ogromnej misie przy której zasiada nie więcej niż 5 osób. Mimo uroków cytadeli zaraz po wejściu na jej teren rozglądaliśmy się wokół czy aby nikt nie sprzedaje, oferuje tego bediuńskiego przysmaku. Próżne to były nadzieje, gdyż potrawa serwowana jest w okresie największych świąt i okoliczności ale pobudzona wyobraźnia i entuzjazm z jakim nasz przewodnik o niej opowiadał spowodowały, iż będzie ona pierwszym skojarzeniem jaki nam pozostał …. po cytadeli.

Plan cytadeli

Niezależnie musicie wiedzieć, iż cytadela wzniesiona została w VIII wieku pod panowaniem arabskim. Na jej Wzgórzu już dwa tysiące lat p.n.e istniało miasto. 800 lat później Amman był stolicą plemienia Amonitów, którzy najpierw przyjaźnili się z królem Dawidem a następnie z nim walczyli. Otoczona kiedyś 700 metrowym murem dziś o swojej świetności mówi kilkunastoma kolumnami z bizantyjskiej bazyliki i fragmentem świątyni Herkulesa. W najlepszej architektonicznie kondycji został Pałac Umajjadów, pochodzący z okresu między VII a VIII wiekiem. Mimo zniszczenia przez trzęsienie ziemi w 749 roku zrekonstruowano jedno pomieszczenie na planie krzyża przykryte kopułą. Widok na „białe miasto” jaki rozpościera się ze szczytu jest doprawdy imponujący a ruiny z cytadeli stanowią obowiązkowy punkt zwiedzania stolicy tego kraju.

Pałac Umajjadów
Ruiny bizantyjskiej bazyliki
Teatr rzymski – widok ze wzgórza cytadeli

Petra

Odmieniana przez nas przez wszystkie przypadki a najczęściej O! Petro! Miasteczko ze skały – stanowiące perłę architektury, perłę tajemnicy i przygody. Wykute ponad 2000 lat temu przez Nabatejczyków w piaskowcu półpustynnych terenów południowo-zachodniej Jordanii stanowi największą wizytówkę tego kraju. W okresie świetności zamieszkiwane przez 30 tysięcy osób, zniszczone trzęsieniami ziemi między VI a VIII wiekiem, stopniowo gasło i pustoszało. Dzisiaj to osiem kilometrów zachwytu nad zagadką starożytności. Zwiedzanie zaczynamy w wąskim (trzy metry), krętym i długim (1,5 km) kanionie o ścianach, które mierzą od 90 do 180 metrów. Malownicze wąwozy zmieniają kolor w zależności od pory dnia i intensywności słońca, raz zwiedzamy złoto-żółte masywy skalne raz zupełnie czerwone. Chwile refleksji nad wykutymi w skale siedzibami mieszkalnymi i setkami pieczar grobowych nie pozwalają przejść obojętnie.  Dziesiątki nabatejskich artystów dzień po dniu wykuwało w miękkim nubijskim piaskowcu drobne listki, twarze otulone burzą włosów, dzbany i wizerunki zwierząt. Nie bez powodów w 2007 roku Petra została ogłoszona jednym z nowych siedmiu cudów świata. Warto wiedzieć, że Nabatejczycy nie mieli własnego typowego stylu architektonicznego, ale byli sprawnymi kupcami, urzędnikami i dyplomatami i jako nomadzi mieli okazję podglądać inne style, dobre przykłady i z nich czerpać z nich wzorce. Miasteczko jest więc mieszanką sztuki egipskiej, asyryjskiej, mezopotamskiej, hellenistycznej i rzymskiej.

Petra – mieszkania wykute w skale
Petra – miejscowe taksówki 😉
Petra – taksówki opcja exclusive 😉
Petra
Petra

Najsłynniejszą budowlą w Petrze, której z niecierpliwością wypatrywaliśmy jest Skarbiec (Al-Chazna). Widać go już wychodząc z siqu, kiedy częściowo zasłaniają go wysokie skały. Skarbiec został wybudowany w hellenistycznym stylu jako królewski grobowiec, jednak nazwę swoją zawdzięcza legendzie o skarbie egipskiego faraona ukrytym w urnie w fasadzie, w co głęboko wierzyli Beduini, stąd budowla była plądrowana wielokrotnie i dziś nie jest już dostępna dla zwiedzających. Miny i zachwyt jaki mieliśmy na twarzach porównywalny jest do momentu kiedy Indiana Jones przybywa tu w finałowej scenie „Ostatniej Krucjaty”. Końcowy rozdział w dziejach Petry pisali Beduini z plemienia Huwaitat. Przez dziesiątki lat po starożytnych schodach wędrowały tu owce i kozy, w jaskiniach rodzili się i umierali beduińscy nomadowie aż do 1985 roku kiedy to Petra z całą swą niezwykłością i ruinami skalnego miasta wpisana została na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO i udostępniona turystom. 

Petra – Skarbiec (Al-Chazna)
Petra – Wąwóz Siq prowadzący do Skarbca
Wąwóz Siq
Skarbiec (Al-Chazna)

Madaba

i prawosławna cerkiew św. Jerzego z przepięknymi bizantyjskimi mozaikami (datowanymi na VI wiek a szacowany rozmiar oryginału to 25 m szerokości) obrazującymi jedną, jedyną niewspółczesną religijną mapę Palestyny i Dolnego Egiptu – pachniała od początku arabską kawą, przygotowywaną (co wiemy z opowieści naszego przewodnika) wg pradawnych przepisów.

Cerkiew św. Jerzego i Mapa z Madaby
Mapy z Madaby

Z relacji mamy Salema wynikało, iż aby wydobyć jej smak potrzebujemy świeżo zmielone ziarna kawy zalać i tu uwaga: zimną wodą a następnie parzyć na małym gazie przez minimum dwie godziny. Następnie do tak przygotowanego napoju dodajemy całe ziarna kardamonu (ok 5-6 sztuk na litr). Kawą i herbatą częstowano nas niejednokrotnie a mimo to kawa z Madaby będzie numerem jeden na naszej kawowej liście doskonałości

Jordania i Bliski Wschód

To wciąż wg mediów punkt zapalny w dziejach ludzkości i świata. Nas z pewnością zapalił do otwartości, tolerancji – o której tak dużo mówił Salem, którą obserwowaliśmy na co dzień a o której nie usłyszycie w telewizji.

Obserwowaliśmy pokój, zrozumienie dla odmienności religijnej i wielką pochwałę rodzinnych tradycji.

Biorąc pod uwagę, iż to właśnie na jordańskiej ziemi mają swoje korzenie wielkie religie ludzkości a walki o wpływy i władzę odcisnęły ogromne piętno na całej historii tego regionu to jednak wg Salema i mieszkańców Jordanii – jeśli dojdzie tu w tym kraju kiedykolwiek do wojny – to nie będzie to wojna religijna ani terytorialna ani wojna o władzę czy jej podział –  a będzie po prostu wojna o wodę. Taki smutny lecz prawdziwy wątek. Reglamentowanie, przez zarządzających wody, którą mieszkańcy mają na co dzień tylko dwa dni w tygodniu zdaje się niepojęte w czasach nowoczesnych technologii i żywych robotów, a jednak.    

Morze Martwe

Jeśli zastanawiasz się czy jechać i zwiedzać Jordanię to wiedz, że żadne słowa nie oddadzą jej smaku, klimatu, zapachu i emocji poznanych tam ludzi.

Pielgrzymujemy by widzieć szerzej niż własne podwórko. Podróżujemy by wiedzieć i rozumieć więcej niż uczą nas media. Pielgrzymujemy by czuć, by mieć serce pełne emocji.

Znane angielskie przysłowie mówi: „Better to see something once than hear about it a thousand times” – lepiej zobaczyć coś raz jeden w życiu niż słuchać o tym tysiące razy.

Jordanio – warto Cię było zobaczyć i poznać